Ach Warszawa! Jaka cudna!
poniedziałek, 25 kwietnia 2016 12:10

Sen o Warszawie wreszcie się ziścił. Po wielu miesiącach planowania i oczekiwania nadszedł moment wyjazdu. Przed godziną 4.00 na parkingu pojawili się uczestnicy wycieczki. Zaopatrzeni w liczne bagaże, sprzęt nagrywający i, co najważniejsze, dobre humory ruszyliśmy na „podbój” stolicy. Sześciogodzinna jazda minęła niczym mgnienie oka i już około 10.00 byliśmy gotowi do zwiedzania.

Na dobry początek wyjazd na XXX piętro Pałacu Kultury, a tam cudowny widok na panoramę miasta. Jako że pogoda była wymarzona: słoneczko z lekkim wiaterkiem, to i widoczność - rewelacyjna. Chłopaki głównie kierowali swój wzrok ku Stadionowi Narodowemu. Powstał nawet projekt aby kupić piłkę i rozegrać maleńki sparing. Niestety, plany spaliły na panewce, bo murawa została zwinięta. Ale i tak, stadion zapierał dech w piersiach. Wystarczyło usiąść na krzesełku, przymknąć oczy i już w wyobraźni słyszalne było „Polska gola, Polska gola”. Chciałoby się zostać dłużej, ale przed nami jeszcze tyle atrakcji.

Kolejnym punktem programu było zwiedzanie Starego Miasta. Podziwialiśmy liczne zabytki, spacerowaliśmy po warszawskich uliczkach, słuchaliśmy historii a także zabawnych anegdotek i dykteryjek, którymi raczył nas Pan Jurek – nasz warszawski przewodnik. Z okien autokaru podziwialiśmy wspaniałe budowle, jak również nowoczesne „wynalazki” architektoniczne. Duże wrażenie zrobiły na dzieciach: Kolumna Zygmunta, Belweder, Grób Nieznanego Żołnierza. Wszystkie te miejsca, do których dotarliśmy, zostały uwidocznione na zdjęciach ( rekordziści podobno mają 600 fotek ).

Następnie udaliśmy się do Centrum Nauki Kopernik. A tu – rewelacja! Można dotknąć, ruszyć, pomacać, po prostu uczestniczyć w eksperymentach. Każdy znalazł dla siebie coś interesującego, a to krainę luster, a to doświadczenia z wodą. Można było poleżeć na „łożu fakira”, wczuć się w osobę niepełnosprawną i poruszać się na wózku, siłą woli przesunąć klocki po taśmie itd., itd., nie sposób wymienić wszystkiego.

Po tych licznych atrakcjach udaliśmy się do miejsca zakwaterowania. Było ekskluzywnie, pokoiki dwu, trzyosobowe z łazienkami. Do dyspozycji telewizja, aż żal, że tylko jedna noc przed nami. Po zaaklimatyzowaniu – obiadokolacja. I tutaj szef kuchni chyba trafił w gusta dzieci, bo na drugie danie zaserwował frytki z pieczonym kurczakiem i zestaw surówek. Smakowało, bo była nawet prośba o repetę i została spełniona!. Na miejscu powitał naszą grupę dyrektor tego Ośrodka. Był to ksiądz, który jest z pochodzenia bochnianinem. Życzył nam udanego pobytu.

Jeśli chodzi o noc, to spuśćmy tutaj „zasłonę milczenia”, niech zostanie naszą słodką tajemnicą.

Drugi dzień przywitał nas lekkim chłodem i porywistym wiatrem, na niebie widniały złowieszcze chmury, ale z każdą minutą pogoda się poprawiała i ostatecznie dzień okazał się ciepły i słoneczny.

Po śniadaniu, gdzie dominował szwedzki stół, udaliśmy się do Muzeum Powstania Warszawskiego. Podzieleni na dwie grupy odbyliśmy „wycieczkę w przeszłość”. Przenieśliśmy się do roku 1944. Zdobyliśmy sporo wiadomości nt. powstania, uczestniczyliśmy w projekcji filmowej 3D, słuchaliśmy wypowiedzi uczestników powstania, przekonaliśmy się na własnej skórze jak wyglądały kanały, widzieliśmy broń, którą mieli do dyspozycji powstańcy, jednym słowem odbyliśmy lekcję historii na żywo. Zebraliśmy też ulotki, odezwy, karki z kalendarza. Powstanie z nich album, który z pewnością przyda się na lekcjach historii.

Potem czekała nas wizyta w Sejmie R.P. Dzięki opowieściom Pani przewodniczki poznaliśmy historię polskiego parlamentaryzmu, wzbogaciliśmy wiedzę o konstytucjach, zasiedliśmy na chwilę w fotelach na galerii sejmowej. Rozglądaliśmy się bacznie aby dostrzec jakieś znane osobistości, niestety tego dnia nie było obrad. W budynku Sejmu dostrzegliśmy posła Winnickiego, w salce obok głównego holu przebywał prezes ZNP Sławomir Broniarz, ponadto niedaleko Belwederu przechodziła prof. Staniszkis – znana socjolog, często zapraszana do komentowania bieżących spraw w audycjach publicystycznych.

Ostatnim punktem w programie wycieczki był spacer po Łazienkach. Przechadzka po parku zachwyciła nas. Cudowna pogoda sprzyjała zwiedzaniu, a przed nami co rusz jakaś interesująca budowla, pałacyk, jeziorko, pomnik. Wokół mnóstwo turystów, niedaleko pomnika Chopina okazja do posłuchania fragmentów mazurków i nokturnów, szkoda było opuszczać to urokliwe miejsce.

Ale przecież wszystko ma swój początek i koniec. Tak więc z ciężkim sercem musieliśmy opuścić magiczne Łazienki. Udaliśmy się na obiad, a potem pożegnaliśmy naszego przewodnika. Umówiliśmy się, że jeszcze tu kiedyś wrócimy i ruszyliśmy w drogę powrotną.

W Gnojniku czekali już stęsknieni rodzice, a i trudy wyprawy dawały znać o sobie. Z niecierpliwością dzieci wypatrywały znaków drogowych informujących o zbliżaniu się do domu. Grójec, Janki, Radom, Kielce, Korczyn, Nowe Brzesko, coraz bliżej domu i wreszcie punktualnie z wybiciem północy nasz autokar zameldował się na parkingu. Jeszcze podziękowania, pożegnania i pora do swojego „łóżeczka”.

To była udana wycieczka, wiele można było na niej skorzystać, nabyć nowych wiadomości, przeżyć niezapomniane chwile, będzie co wspominać…

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wycieczki:)

Poprawiony: poniedziałek, 25 kwietnia 2016 12:30